Przekonania. I dlaczego one tworzą, a nie Ty.

Wiesz co,  ja widziałem „Matrixa” i  widziałem ten twój cały „Sekret”. Ciekawy film, nie ma co. Ale to tylko kolejna hollywoodzka produkcja. Z tym że ja ze schizofrenią nie mam nic wspólnego. Umiem rozróżnić fakty od fikcji. Mam jednak wrażenie, że Ty naprawdę wierzysz w takie pierdoły! My tworzymy rzeczywistość? Świat to wirtual, który sami programujemy? Wszystko jest odbiciem naszego umysłu? Dobra, przyjmijmy, że masz racje. Tylko dlaczego Twoje życie nie jest potwierdzeniem teorii, które z uporem maniaka wyznajesz? Nie zauważyłem, żebyś była bogatsza ode mnie. Nie zauważyłem, żeby poranne pobudki doprowadzały Cię do euforii.
Wiecznie gadasz o tym, jak bardzo chciałabyś podróżować, ale spójrzmy prawdzie w oczy, od paru lat nie wyjechałaś dalej niż 100 km od swojego miasta! Gdzie twój „Sekret”, i gdzie te wielkie idee? Może czas przestać bablać o fizyce kwantowej i zostawić ją w laboratorium. Książeczki zaś odłożyć na półkę, bo „życie to nie bajka”, moja droga.

Oczywiście, że życie to nie bajka!

Jeśli zgadzasz się z tym twierdzeniem, to zapewne nie odwiedzi Cię siedmiu krasnoludów ani Dobre Wróżki. Ja również przytakuję, ilekroć słyszę owo porzekadło. Żaden bajkopisarz nie jest w stanie odzwierciedlić tego, co przeżywam, bo żaden nie ma mojego umysłu. Bajki dość dawno przestały mnie rajcować. Dzisiaj powtarzam sobie często w duchu: „moje życie to przygoda, zapierająca dech w piersiach”, bądź „życie to wyrafinowany i wyreżyserowany przeze mnie splot niesamowitych okoliczności”. I wcale nie oczekuję, że moje monologi staną się szeroko używanymi związkami frazeologicznymi. Ty pewnie też masz już swoje ulubione.

Faktycznie, uświadomienie sobie iluzorycznego charakteru otaczającej rzeczywistości i jednocześnie naszego nieskończonego potencjału twórczego może być punktem zwrotnym w naszym życiu. W świecie, w którym z zewsząd dochodzą nas negatywne wiadomości, że „ceny idą w górę”, że „terroryzm”, „wypadek: zginęło tylu i tylu”, że „celebryta X zdradza żonę z celebrytką Y”, taka wiedza może okazać się niezwykle pokrzepiająca. Można mieć nawet wrażenie „oświecenia”. Być może, po seansie sekretu powiedziałeś sobie, „wow, to ja chcę, żeby jutro przed moim blokiem czekało na mnie nowiutkie Ferrari”. Albo „ciekawe, czy prawo przyciągania działa. Jak dojdę do bankomatu, to mam mieć milion na koncie, bo wczoraj pół nocy sobie wizualizowałem”. Z kolei po lekturze wypowiedzi prominentnych fizyków czasami aż samo ciśnie się do głowy „dobra, to ja j spowoduję teraz załamanie funkcji falowej i przesunę ten ołówek siłą obserwacji. Albo nie, zmienię jego kolor!”. O kurczę, nie wyszło, co? Wstajesz następnego dnia i „no kurde, nie ma Ferrari”. Idziesz do bankomatu, „i gdzie moje miliony?” I tak po krótkim czasie euforii następuje często „to wszystko bzdury” i powrót do przedsekretowego status quo.

„Jak ” i „czym”

Jedną chwileczkę, dlaczego fizycy z Einsteinem na czele, prześcigają się w kreowaniu dziesiątek interpretacji mechaniki kwantowej, desperacko poszukując dowodu na istnienie obiektywnej rzeczywistości i jakoś nie mogą go znaleźć? Dlaczego my się tak upieramy i wciąż podkreślamy: tworzysz wszechświat? Po co ta cała gadanina o prawie przyciągania, pozytywnym myśleniu, wizualizacjach, potędze wyobraźni, kiedy Ty sobie myślisz, że chcesz, żeby twój zielony T-shirt zmienił się w czerwony, a tu nic? Hmmm. Powtórzmy po raz kolejny: tak, kreujesz rzeczywistość. Warto by się jednak zastanowić, czym ją kreujesz. Jest bowiem ziarnko prawdy w w ewangelicznym „wiara czyni cuda”, choć ja bym zmieniła to na „przekonania” lub „wewnętrzne programy czynią cuda i …. spustoszenia”.

Rzeczywistość jest odbiciem całego Twojego umysłu i to nie są bajki. Ale to wcale nie oznacza, iż jest odbiciem Twoich myśli. Czy wiesz, jaką część Twojego umysłu sobie uświadamiasz i kontrolujesz? Jeśliby ufać  naukowcom, to jakieś marne 3-5 procent. Reszta znajduje się głęboko w nieuświadomionych „czeluściach”. Ha, to nie jest pora na Freuda i tłumioną seksualność ani na „o rany, to ja na nic nie mam wpływu”. Podświadomość to moc i potęga. Podświadomość to nieograniczony potencjał i dostęp do rzeczy, których nie pokazał jak do tej pory nawet najlepszy hollywoodzki (i żaden inny) reżyser. Podświadomość to  Twoje przekonania, które jednak możesz wydobyć na tak zwane „światło dzienne” i które materializują się jako Twoja rzeczywistość. Co więcej, ona „chce” się komunikować z Tobą nieustannie i działać na Twoją korzyść. Gdyby tak nie było, Twoje serce po prostu już dawno przestałoby bić.

No dobra, to jak te przekonania „tam” włażą?


Cóż, jako dzieci, działamy tylko na poziomie podświadomym. Wtedy też chłoniemy jak gąbka wszystko, co mówią rodzice i otoczenie, a więc również „nie dotykaj, bo się oparzysz”, „przecież szczepienie nie boli”, „dzieci i ryby głosu nie mają”. Newralgiczny okres i cała masa śmieci. Ba, dziecięce śmieci, których, jako dorośli nie potrzebujemy i przez które potem zastanawiamy się, dlaczego prawo przyciągania nie działa. Po szóstym roku życia rozwija się świadomość i iluzja 100 procentowej kontroli, ale programowanie trwa. Lecą bowiem durne reklamy, wiadomości katastroficzne i oczekiwania społeczne. Bo prawdziwy mężczyzna ma być taki i owaki, a kobieta to i tamto. Tak, masz być. I na tym koniec. a jakim masz być, zdecyduj sam i wywalaj cudze programy, jeśli ma być po Twojemu. No chyba, że wolisz „ich” programy.

Kategorie despotów

Negatywne przekonania są dwojakiego charakteru. Pierwszy rodzaj to prawdziwy tyran, totalitaryzm w czystej formie. Wymaga od ciebie absolutnej wiary i poddania. Kontroluje Twój umysł i pozwala na myślenie wyłącznie jego kryteriami. Upewnia Cię nieustannie, że nie uwolnisz się od niego nigdy. Typowym przykładem tegoż tyrana jest „nie potrafię”. Z reguły pewne rzeczy przyjmujemy w życiu za pewnik, np. „jutro będzie nowy dzień”, albo „wszechświat jest ogromny”. Ale nawet w nie łatwiej zwątpić, niż w to, że „nie potrafisz”. Ta, prędzej grawitacja przestanie działać!

Druga kategoria jest równie autorytarna, choć daję ułudę pewnej swobody. To kategoria „raczej”. A więc „raczej nie potrafię”. I nie robisz nic, by udowodnić sobie, że właśnie potrafisz, bo co, jeśli się okażę, że NARAWDĘ nie potrafisz? To już lepiej przylgnąć do „raczej”, siedzieć z założonymi rękoma, bo przecież cień szansy jest i tym się pocieszamy. Oba typy negatywnych przekonań są niezwykle skuteczne i gwarantują, że Twoja rzeczywistość dokładnie odzwierciedli ich algorytmy. Jeśli już podejmujesz jakieś działanie, to wszystko
układa się tak, byś później mógł rzec: „a nie mówiłem, że nie potrafię?”.

Bye, bye!

Nie łudźmy się,  zainstalowane w nas czyjeś przekonania, w większości negatywne, to powód, dla którego nasza rzeczywistość wygląda w 97 procentach w określony sposób, a my mamy wrażenie, ze niewiele od nas zależy i zwalamy winę na „takie jest życie”, „przypadek”, czy „ślepy los”. Wbrew pozorom jednak, pozbywanie się tych przekonań nie jest trudne. Wystarczy się o nich dowiedzieć! Jak? Banalnie. Pobaw się w reżysera. Niech będzie, choć na chwilę, że „życie to zabawa”. Co chcesz mieć w życiu? Kim chcesz być? Nie ma ograniczeń w Twojej wyobraźni. Skontrastuj swoją wizję z tzw. „stanem rzeczywistym”, dajmy na to:

1) „Chcę mieć duuuużo kasy”. A nie masz? To zapewne przez wewnętrzne przekonania odnośnie pieniędzy. (Czyżby gdzieś tam odbijało się echem, że „tylko CIĘŻKĄ pracą ludzie się bogacą?” Albo „bogaty to musi być oszust, a ja jestem uczciwy”?)

2) „Chcę być w końcu szczęśliwy”. Jeśli czujesz, że szczęścia jeszcze nie wybrałeś, to może wierzysz, że „nic mi się w życiu nie udaje”, „nie zasłużyłem”.

To oczywiście jedynie przykłady. Baw się jakąkolwiek sferą tylko zapragniesz. Ale jeśli sobie uświadomisz, „aha, to tylko przekonanie, bzdura, fałsz”, to 90 procent roboty za Tobą. Trafiony, zatopiony, głupie przekonanie, to nie Ty. Teraz czas na instalację takich przekonań, jakie pragniesz. Ale o tym w kolejnym odcinku z cyklu „życie jest piękne i basta”. Powodzenia!

Social tagging: > > > > > >

1 odp. Przekonania. I dlaczego one tworzą, a nie Ty.

  1. Ewa napisał(a):

    To wszystko prawda w którą trudno uwierzyć zmagając się z przeciwnościami losu w codziennym życiu. gdy zalewają nas problemy trudno uwierzyć , że to my sami ściągamy je na swoją głowę.

  • RSS RSS: hipnowieści z Hipnotransfery

  • Artykuły

  • Najnowsze komentarze

  • Kategorie Artykułów

  • Top