Motywacja. I na co Ci ona.

Motywacja to wzbudzanie w sobie chęci do działania. Tak, jak w tej historii:

Muzyka. Kiedy jej słucham, to zatracam się w niej bez reszty. Tylko ona ma moc wywoływania we mnie stanów emocjonalnych absolutnie niepowtarzalnych. Moje życie to film, a ona przy istotnych scenach rozbrzmiewa w uszach, podkręca akcję, wprowadza atmosferę grozy, wiedzie do ekstazy. Mnie, aktora i widza w jednym. Lubię być jej marionetką. Pragnę się z się z nią bać, płakać, marzyć. W niej medytuję, odprężam się. Gdy jej nie ma, czuje że coś jest nie tak. Miłość od pierwszego usłyszanego dźwięku. Namiętność i pasja.

Wiem, pasję należy zgłębiać, rozwijać się, by nie popaść w apatię i zniechęcenie. Ale jak to w miłości bywa, nie zawsze jest tak kolorowo. Czasem przychodzą trudne dni, kiedy po prostu opadam z sił i tkwię w jakimś zawieszeniu. Nie potrafię w sobie znaleźć energii, by słuchać, trwać w cudownym błogostanie harmonii dźwięków. Niekiedy po prostu przeraża mnie trójkąt na odtwarzaczu .Czasami wciśnięcie go to dla mnie nadludzki wysiłek, to jak przebiegnięcie maratonu. „PLAY” mnie paraliżuje. Postanawiam iść spać, by już przestać o tym myśleć. Po dłuższym czasie owego zawieszenia pojawia się gdzieś w głowie myśl, że może uda mi się znaleźć nieco sił, by wytrwać w moim postanowieniu pogłębienia pasji słuchania. Hmmm, ale jak? Potrzebuję motywacji. Tak, motywacja, to jest to! Wiec uruchamiam w sobie resztkami energii program naprawczy. Zamykam oczy, relaksuję się, po czym puszczam w ruch afirmację: „dasz radę, uda  się, na pewno ci się uda! To nic trudnego. Dalej, wciśnij, ten przycisk, 3, 2, 1, „PLAY”! Powtarzam tę afirmację rano i wieczorem, kiedy umysł wchodzi w stan półsnu, przez kolejne 21 dni (tak zalecają w podręcznikach). Dodatkowo, by mieć gwarancję, że osiągnę swój cel, wizualizuję sobie siebie siedzącą wygodnie w fotelu, z łatwością wduszającą guzik na pilocie i słuchającą przepięknych melodii wydobywających się z głośników. Wedle rad zdobytych na sesjach coachingowych, staram się by obraz wyobraźni był jak najbardziej szczegółowy, duży, jasny i niezbyt oddalony. Dodatkowo dbam, by wszystkie dźwięki były czyste i głośne. Wzmacniam również wszelkie uczucia w ciele. Czuje się naprawdę cudownie. Motywowanie siebie nie jest łatwym procesem. Należy w niego włożyć sporo wysiłku, by przyniósł efekty. Chcąc mieć pewność, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, obowiązkowo oglądam filmy motywacyjne Briana Tracy i Tony’ego Robbinsa na YouTube. Postanawiam również wykorzystać jedną z technik NLP, zwaną „przeramowaniem”. W skrócie, chodzi o to by wyobrazić sobie jakaś czynność, do której już jestem zmotywowana, np. znalezienie i skorzystanie z toalety w centrum handlowym po spożyciu sporej ilości „napojów o działaniu moczopędnym”. Kiedy już obraz owej czynności jest w mojej głowie, określam jego parametry, (zwane inaczej submodalnościami), tj. wielkość obrazu, jego odległość ode mnie, położenie, jasność. Sprawdzam, czy jest ruchomy, statyczny, jasny, ciemny, kolorowy, czarno-biały, ostry, czy rozmyty. Następnie porównuje ów obraz z wizerunkiem czynności, do której chce się zmotywować (słuchanie muzyki). Zauważam różnice, nadaję parametry obrazu „toalety” obrazowi „muzyki”. I voila, udało się. Teraz znów wyobrażam mój cel, i co? Wow, zdaje się, że mam większą chęć na „PLAY”. Cała procedura tego ćwiczenia była dość skomplikowana i nieco czasochłonna, ale w miarę skuteczna. Czuję, że wytworzyłam w mózgu nowe połączenia neuronów. To wspaniałe uczucie. Jedyny efekt uboczny jest taki, że jestem tymi połączeniami zmęczona. Był to bardzo produktywny dzień. Niestety kolejny bez muzyki.

To oczywiste, że to wszystko brzmi niedorzecznie. Od kiedy należy się motywować do czegoś, co kochamy? Jak bardzo musimy się przekonywać, że poświęcanie się naszym pasjom jest przyjemne i wyjdzie nam na dobre? Pomyśl o czymś, co lubisz robić. Tak, wiem, że łatwiej mówić o tym, czego się nie lubi, ale nie chodzi mi, byś szukał uporczywie czegoś, co doprowadza Cię do szaleńczej euforii. Wystarczy banał. Powiedzmy, dla przykładu, że lubisz oglądać telewizję. Uchyl mi proszę rąbka tajemnicy: jak się do tego motywujesz? Rany, gdzie znajdujesz na to siłę? Robisz sobie postanowienia, bierzesz się w garść i dyscyplinujesz się? Dopingujesz siebie w duchu, „ah, no dalej, dasz radę obejrzeć Must be the music, dasz radę, pilot jest Twoim sprzymierzeńcem, na pewno uda ci się przełączyć na Polsat, no dalej”. Jeśli uwielbiasz spać, to czy rozgrywa się w tobie batalia rodem ze średniowiecznych moralitetów, podczas której ten rogaty mówi tobie „nie dasz rady”, a ten ze skrzydłami i aureolką „masz siłę, zdołasz spać ile chcesz”? Założę, się, że jeśli tylko masz luksus w postaci w miarę milczącego telefonu, to nawet się nie zastanawiasz, spisz do oporu.

Motywacja bowiem, a wraz z nią afirmacje, wizualizacje i inne cuda, jest nam jedynie potrzebna do rzeczy, których, de facto, NIE CHCEMY robić. Motywacja jest niezbędna, kiedy rano ślęczymy z niepocieszoną mina nad miską z tymi cholernymi płatkami, które smakują obrzydliwie, ale które trzeba jeść, bo „są zdrowe” i „się od nich nie tyje”. Motywacja to hasło numer jeden, kiedy grzebiemy papierach, lub dosięga nas wzrok szefa. Ten bardzo przeszywający. Aha, i kiedy myślimy „co dziś zrobić na obiad”.

Gdy zatem wybrzmi w Twojej głowie owa znamienna fraza, że „powinieneś się zmotywować”, może warto to potraktować jako swoisty sygnał: „hej, możesz iść inną, wspanialszą drogą”. Drogą, na której Ty jesteś Twórcą dzięki potędze własnych intencji. Rzeczywistość, w której właśnie istniejesz, jest Twoim wyborem. Niekoniecznie świadomym.  Nie oznacza to jednak, że nie masz na nią wpływu (możesz spodziewać się  obfitości artykułów w tej materii). W każdym momencie możesz wybrać, by podążyć za tym, co sprawia Ci największą radość. I do tego motywacja wcale nie będzie Ci potrzebna.

I gdy po raz kolejny będzie „ta parszywa robota” albo „przeklęte zakupy”, będzie też „zachwycający koncert”, „intrygująca lektura”, „inspirujący sen” a nawet „podróż dookoła świata” i dalej, bez granic. Wybieraj to, co czego pragniesz, by uruchomić kaskadę niesamowitych doświadczeń. No dalej, dasz radę, uda Ci się, na pewno się uda!;)

 

Social tagging: > > > > > > > >

Komentarze zamkniete.

  • RSS RSS: hipnowieści z Hipnotransfery

  • Artykuły

  • Najnowsze komentarze

  • Kategorie Artykułów

  • Top