Krótka hipnotyczna historia odmiennych stanów świadomości

Twój umysł może być teraz zaprzątnięty różnymi sprawami. Możesz zastanawiać się, co będzie na kolację, albo układać sobie plan dnia, nieświadomie dostosowując go do oczekiwań Twojego otoczenia. Możesz myśleć o tysiącach rzeczy na raz.Czy zauważyłeś jak często w codziennych konwersacjach używamy słów „umysł”, „myśl”, „świadomość” czy „nieświadomość’? I gdzieś tam pewnie intuicyjnie je rozumiemy, ale czy faktycznie wiemy, co kryję się pod tymi pojęciami?

Jakiej w końcu świadomości?

Intrygujące, jak daleko zaszliśmy jako gatunek. Opuściliśmy jaskinie, by przemierzać przestrzeń międzyplanetarną. Potrafimy odtworzyć z niezwykłą dokładnością pierwsze sekundy istnienia wszechświata, transplantować organy, manipulować genami, ale nie zdołaliśmy wyjaśnić najbliższej naszemu doświadczeniu rzeczy. Bo czym jest właściwie świadomość? Dlaczego zbiór niczym niewyróżniających się atomów, odpadów po wybuchu gwiazd, może dzisiaj siedzieć i zastanawiać się nad pięknem owych ciał niebieskich? Dlaczego wie, że ma konkretne imię i nazwisko, dążenia i aspiracje?  I czemu właściwie to samo nie przytrafiło się do tej pory mojej szklance? Mój komputer niewątpliwie prześciga mnie liczeniu, póki co, nie dał po sobie znać, że wie, że jest komputerem… Chyba mamy „trudny problem świadomości”, jak nazwał go David Chalmers, jeden z czołowych filozofów świadomości (który też nie wie, czym ona jest). Fizycy zaś zajęli się opisem rzeczywistości z dokładnością do jednej którejś tam po przecinku, a „problem” zostawili filozofom (widocznie świadomość i umysł to nie jest rzeczywistość). Biolodzy, z kolei, uparcie babrają się w galaretach ludzkich mózgów i znaleźli w nich fale różnej maści: gamma, beta, alpha, theta, ale świadomości i myśli ani śladu. Może jej tam nie ma? Cóż, w naszej transowej opowieści pozostaje nam uciec się do konceptów filozoficzno-psychologicznych.

Dziwne stany w cieniu wieży Eiffla

Nasza podróż zaczyna się w XVIII-wiecznym Paryżu, mieście pionierskim pod względem badań nad odmiennymi stanami świadomości, gdzie pewien lekarz i astrolog (najwyraźniej dawniej można było pełnić rolę naukowca i wróżbity jednocześnie, i nie zostać za to wyklętym:)), Franz Anton Mesmer, próbował leczyć swoich pacjentów przMesmery użyciu magnesów. Odnosił sukcesy, lecz wkrótce zaobserwował, że tajemnicza uzdrawiająca siła pochodzi od niego, więc porzucił magnesy na rzecz rozmów z pacjentami. Podczas owych spotkań, Mesmer wpatrywał się głęboko w oczy chorego, przesuwał dłonie po jego ramionach, mówiąc mu same miłe rzeczy, typu „twój stan się poprawia”, „zdrowiejesz”. Mimo, iż terapie Mesmera były szalenie skuteczne, Francuska Akademia Nauk okrzyknęła je „nienaukowymi”, a ich rzekomo uzdrowicielską moc przypisała sile wyobraźni pacjentów. (Swoją drogą, potężna była to siła!). Mesmeryzm i jakakolwiek dyskusja na jego temat w kręgach medycznych zostały we Francji zakazane. Hmm, doprawdy, a mesmerizing story (ang. fascynująca historia).

Abbé Faria miał gdzieś zakazy i po wielu obserwacjach doszedł do wniosku, że ów okultystyczny mesmeryzm to nic innego jak stan silnego skupienia uwagi, w którym kluczową rolę odgrywa moc sugestii. Swoim pacjentom patrzył przenikliwie w oczy, po czym głośno wypowiadał słowo „śpij”, a ci natychmiast popadali w trans.

A co na to Brytyjczycy?

Z kolei Brytyjczyk, James Braid wolał używać błyszczącego guzika w celu „usypiania” swoich „obiektów” (czytaj: żony i służącego). On też nazwałcałe show hipnozą (gr. hypnos– sen).

Elliotson

Elliotson

John Elliotson, natomiast, prowadził eksperymenty na kobietach z klasy robotniczej (było to całkowicie etyczne, wszak każdy wiedział, że jednostkom tym bliżej do zwierzęcia niż człowieka;)). Elliotson chlubił się, że, gra na mózgach swoich pacjentek jak na pianinie. Używał hipnozy nawet jako środka znieczulającego podczas operacji (przeprowadził skutecznie ponad 300 zabiegów). Wkrótce jednak odkryto eter, a hipnoza poszła w zapomnienie. Materialistyczne środki wygrały. Zresztą królują po dziś dzień. Twierdzenie, iż umysł ludzki może mieć jakikolwiek wpływ na fizyczną rzeczywistość ciała to przecież istna szarlataneria, niegodna racjonalnie myślącego człowieka.

Bo wszyscy mamy „problem” z tłumionymi popędami

No chyba, że, tradycyjne podejście nie skutkuje w przypadkach bardzo powszechnej w XIX-tym wieku choroby, ergo „kobiecej histerii”. Wtedy porzuca się twardą medyczną naukę i tworzy psychologię, jak uczynił wiedeński lekarz, Zygmunt Freud.

freud

freud

Naczytał się o energii w podręcznikach do fizyki, przeanalizował Hamleta, poskładał kilka metafor do kupy i, voila, wymyślił model ludzkiej psychiki. Wprowadził również koncept podświadomości, czyli, krótko mówiąc, obszaru stłumionej energii seksualnej. Stłumionej energii, eksplorowanej podczas wielogodzinnych seansów hipnotycznej psychoanalizy. (Brrr, można poczuć dreszcze przechodzące po plecach, bo jeśli TO jest podświadomość, to ja niekoniecznie chcę się z nią komunikować!). Freud stał się mentorem dla wielu. Jego koncepcje po dziś dzień pokutują niektórych gabinetach psychologicznych. Oj tak…

Przestrzeń nieograniczonych potencjałów

Jung

Jung

 Carl Gustav Jung jednak postanowił pójść krok dalej, podobnie jak jego nauczyciel, zainspirowany przez fizykę, a właściwie geniusz Alberta Einsteina. I choć ostatecznie odrzucony przez Freuda, zmagał się z depresją, zdołał sformułować model indywidualnej nieświadomości– źródła kreatywności, gdzie pierwszoplanową rolę odgrywa cichy głos inspiracji. To nie jest już drugorzędna, ciemna PODświadomość, lecz wielobarwna kraina marzeń sennych i symboli, które można interpretować jako najdoskonalsze drogowskazy w codziennych zmaganiach. Zanurzona w nieświadomości kolektywnej, owa indywidualna nieświadomość ma dostęp do nieograniczonych możliwości, bezkresnej wiedzy, archetypów mądrości i piękna. A do całej tej wspaniałości możemy się dostać, praktykując odmienne stany naszej świadomości, trans, na-praw-dę głę-boki trans. Na tym dorobek Junga się jednak nie kończy, gdyż w jego życiu pojawiła się kolejna inspiracja w osobie pewnego naukowca. (I znowu fizyka, proszę państwa, o co chodzi?)

Pauli

Pauli

Wolfgang Pauli był jednym z pionierów mechaniki kwantowej, której poświęcił się bez reszty. (Ów obszar w fizyce, wedle niektórych interpretacji, zdaje się sugerować, że obiektywna rzeczywistość nie istnieje. Jest bowiem wytworem ludzkiego umysłu lub całkowicie od niego zależna). Lecz kiedy wchodził do laboratorium, (lub przynajmniej się doń zbliżał), wszystkie eksperymenty kończyły się fiaskiem, a sprzęt się psuł. Co więcej, jak głoszą anegdoty, jeśli wyraził daną intencję, ta błyskawicznie się materializowała. Koledzy po fachu nazwali owe „zbiegi okoliczności” efektem Pauliego. On sam zaś, jak wielu naukowców przed nim, załamał się nerwowo i, poszukując pomocy, natrafił na Carla Junga. Można by rzec, w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Obaj panowie stworzyli koncept synchroniczności, czyli zjawiska, w którym pozorne zbiegi okoliczności zdają się mieć głębokie znaczenie. Nic bowiem nie dzieje się przypadkowo. Ich model unus mundus można streścić w kilku słowach: Ty tworzysz rzeczywistość i to we wszelkich przejawach. Kreujesz stany emocjonalne, uczucia, ale także materialne przedmioty. Bez Ciebie Wszechświat by po prostu nie istniał.

Nietrudno zauważyć, jak potężny wpływ mają koncepcje Junga na współczesną kulturę. Tysiące książek, czy filmów ezoterycznych, dotyczących rozwoju osobistego i sterowania własnym losem to głośne echo tego ekscentrycznego psychologa. Prawo przyciągania, wibracje, potęga podświadomości, przestrzeń nieograniczonych możliwości, moc inspiracji, świadome sny (ang. lucid dreams, LD), channelling to właśnie Jung (acz podany w błyszczącym, hipnotyzującym opakowaniu).

Hipnoza dziś

Pod względem naukowym, by dane zjawisko zostało uznane za fakt rzeczywisty, musi ono spełniać dwa warunki:

  • a)      muszą istnieć teorie dokładnie wyjaśniające jego działanie.
  • b)      musi być powtarzalne w danych warunkach.

Obecnie hipnoza bezsprzecznie spełnia drugi warunek, lecz jak do tej pory nikt nie wie, jak ona właściwie działa. Badania są w toku. Z drugiej strony, nauka często powołuje się na efekt placebo, choć też nie mamy pojęcia, jak on działa. Wiadomo jedynie, iż placebo i hipnoza to dwa różne zjawiska. Jednak brak teorii wyjaśniającej działanie sugestii nie przeszkadza w jej szerokim zastosowaniu. Dzisiaj hipnozy używa się zamiast znieczulenia w gabinetach stomatologicznych podczas ekstrakcji i borowania (ktoś chętny, by się przekonać?;)) i na stołach operacyjnych. Zbija się niezłą kasę na hipnotycznym odchudzaniu, rzucaniu palenia i nauce języków obcych, stosuje się ją powszechnie w leczeniu nowotworów. Ponadto, ma czołowe miejsce wśród technik rozwoju osobistego. Jako hipnoza sceniczna, dostarcza również prostej rozrywki. Zjawisko to jest niezwykle obszernym tematem, które będziemy niejednokrotnie eksplorować w kolejnych artykułach.

Ah, ten cały trans!

Trans to stan, w którym traci się kontrolę nad rzeczywistością, stan pełen wizji i doznań porównywalnych z narkotycznymi. Okultyzm w czystej formie. Tak oto głosi powszechny w naszym społeczeństwie mit. W rzeczywistości, jak twierdził Faria, to nic innego jak wzmożona koncentracja i rozluźnienie. Tylko tyle. Trans, podobnie jak sen, jest naturalnym stanem każdego człowieka, którego doświadczasz wielokrotnie w ciągu dnia, kiedy skupiasz się na ulubionej lekturze, filmie w telewizji, bądź meczu, kiedy słuchasz ulubionej muzyki, oddajesz się marzeniom, uprawiasz sport, lub nawet teraz, gdy czytasz ten tekst.  Jeśli to jest okultyzm, to przykro mi bardzo, „grzeszysz” średnio co 90 sekund, bo tak często pojawiają się w Twoim mózgu fale „transowe”. Transu doznajesz również będąc w głębokim stresie, a ponieważ jesteś wtedy bardzo podatny na sugestie, może to mieć poważne konsekwencje. Dbaj o swój spokój, by nie zaśmiecać sobie umysłu krzywdzącymi przekonaniami, które, prędzej, czy później, odbija się w lustrze twojej rzeczywistości. I kolejna kwestia, jeśli twierdzisz, że nie jesteś podatny na takie „pierdoły”, to zgodzę się z Tobą, jeśli założymy, że nie masz umysłu. Jeśli zaś masz umysł, to JESTEŚ podatny, nawet bez Twojej wiary w to zjawisko. (No tak, ale co to jest „umysł”?;-)). Na pewno zaś jesteś odporny na sugestie niezgodne z systemem twoich wartości, wiec nikt nie „wkręci” Tobie niczego, co uważasz za ośmieszające lub nieetyczne. Pragnę również zaznaczyć, że cały proces hipnotyczny jest de facto zjawiskiem w całości wywoływanym przez Ciebie. Hipnotyzujesz się wiec zawsze sam. Rola hipnotyzera jest jedynie pomocnicza. Równie dobrze, możesz poradzić sobie bez niego. A więc usiądź wygodnie i zacznij liczyć… 1000, 999, 998…

No dobra, tylko po co?

Nowoczesna hipnoza ujrzała światło dzienne wraz z Mesmerem, lecz odmienne stany świadomości praktykowane są od początku naszego istnienia na tej planecie. Osiągano je w różnoraki sposób, poprzez rytuały szamańskie, taniec, medytację, czy muzykę. Korzystali z nich wielcy artyści i naukowcy. Newton np. zaczynał od plastycznego wyobrażania sobie, czy tez wizualizacji, swoich teorii. Matematyka i eksperymenty szły w ruch później, jako element drugorzędny. To potędze wyobraźni można przypisać jego „Principia”. On też jako pierwszy przewidział, że światło składa się z maleńkich cząsteczek, które nie wiedzieć czemu, zachowują się jak fala. Wyjaśnił tę kwestię dopiero wielki Albert Einstein, który sam przyznał się, że klucz do jego geniuszu znajduje się właśnie w nieograniczonej prawami fizyki wyobraźni.

Możesz zatem wprowadzać się w odmienne stany świadomości, by formułować przełomowe teorie lub by pogłębić kreatywność i wydawać owoce porównywalne z arcydziełami mistrzów renesansu. Możesz także uzyskać dostęp do „kolektywnej nieświadomości” Junga, „przestrzeni wariantów” Vadima Zelanda, czy skali Plancka fizyków kwantowych, jakkolwiek by to nazwać, po inspirację, wskazówki i symbole, narzędzia efektywnego kreowania rzeczywistości. Możesz uwolnić się od ograniczających przekonań i zacząć w pełni realizować swoje cele. Lub, po prostu, dobrze się bawić. Z pewnością wyniki twoich eksperymentów spełnią warunek powtarzalności, natomiast wyjaśnienia spokojnie zostaw naukowcom. Jeśli odnajdą „świadomość”, „umysł” i „myśl”, zrozumieją w pełni całą tajemnicę wszechświata. Powodzenia!

Social tagging: > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > > >

Komentarze zamkniete.

  • RSS RSS: hipnowieści z Hipnotransfery

  • Artykuły

  • Najnowsze komentarze

  • Kategorie Artykułów

  • Top