Pożeracze energii czyli wahadła Zelanda.

Witam. Dzisiaj mam ochotę napisać Tobie o czymś, co mnie niesamowicie zaciekawiło. O pożeraczach energii. Brzmi strasznie? Bo takie jest! Często słyszymy pojęcia toksyczny człowiek, toksyczne środowisko, toksyczny związek, toksyczna sytuacja, toksyczne to czy tamto. Dobrze, jak to sobie naprawdę uświadamiamy i coś z tym robimy. Może niektórym te toksyny nie przeszkadzają, a inni nie zdają sobie sprawy z ich istnienia. Ale nie Ty i nie ja, nie my, ponieważ mając na uwadze własny rozwój i wolność emocjonalną, dobrze wiemy,że coś nas mierzi. I co najważniejsze, mamy ochotę zadziałać.

Vadim Zeland w swojej książce „Transerfing Rzeczywistości” sporo miejsca poświęcił „wahadłom”. Są to według niego wszelkie twory i systemy, które pochłaniają naszą energię i używają jej na swoją korzyść i swój rozwój. Dzięki niej rosną w siłę, a my czujemy się coraz gorzej, coraz bardziej wyczerpani i mamy coraz mniej sił, by się z nich uwolnić. Odkąd przeczytałam tą książkę coraz wyraźniej widzę, co się z nami dzieje. Jestem nieraz przerażona, jak ochoczo i dobrowolnie oddajemy się w ich niewolę. Ponieważ wahadła oferują nam w zamian za naszą energię poczucie szczęścia, komfortu i spełnienia, które są tylko ułudą. Wmawiają nam, że dzięki nim nasze życie będzie lepsze. Wyciskają z nas siódme poty i ciągle chcą więcej. Jesteśmy po prostu bezczelnie wykorzystywani.

Wahadłem może być druga osoba, organizacja, praca, partia, jakaś sytuacja, media, reklama, systemy i systemiki, relacje uzależnień, itp. rzeczy, którym po prostu poświęcamy tyle czasu i energii, że nie starcza nam siły na zwykłe cieszenie się życiem. W konsekwencji zatracamy siebie. Wahadła wówczas się cieszą, bo nie mamy już siły myśleć o sobie. Żyjemy jak roboty, zaprogramowane według ich widzi mi się. Oczywiście chodzi tu o wszelkie negatywne wpływy, o odbieranie nam mocy na korzyść negatywnego tworu. Wahadła pragną zagarnąć jej jak najwięcej, aby rosły w siłę. A im bardziej rosną w siłę tym większe pole rażenia mają. Powiększają się i rozprzestrzeniają na każdą płaszczyznę naszego życia. Chcą właściwie, aby nasze życie kręciło się tylko i wyłącznie wokół nich. Zatruwają nas. Frustrują. Unieszczęśliwiają. Zmuszają, byśmy żyli tak jak one chcą. Marnują nasz potencjał.

 A my ciągle twierdzimy, że „takie jest życie, no cóż” i rozkładamy bezradnie ręce.

Wahadła są złe. Wahadła należy zignorować lub stłumić, a nie z nimi walczyć. Samo pojęcie walki już nas w coś negatywnego angażuje i istnieje ryzyko, że stracimy jeszcze więcej energii, niż to wszystko warte. Swoją energię trzeba chronić. Swoją energię trzeba karmić pozytywnymi wpływami. Swoją energię trzeba ocalić od wahadeł. Trzeba ją pielęgnować, bo jest naszym największym kapitałem, paliwem i siłą napędową wszelkiego działania.

To właśnie pożeracze energii wykorzystują nasze różne potrzeby i pozornie je zaspakajają. Potrzebę akceptacji, potrzebę bycia potrzebnym i użytecznym, potrzebę ekonomiczną, potrzebę bycia kochanym, wszelkie potrzeby społeczne, potrzebę wiedzy, informacji, postępu, itd. Perfidnie wykorzystują przy tym nasze emocje. Często pozornie czujemy się zaspokojeni, ale uwaga, to tylko fatamorgana. Pozostajemy, bowiem w ich sidłach. Nigdy nie będziemy wolnymi ludźmi dopóty pozwolimy im władać naszym życiem.

Pożeracze energii można na szczęście zatrzymać. W książce znaleźć można odpowiedź jak to zrobić. Najważniejsze jest jednak, ciągłe monitorowanie swojej rzeczywistości, utrzymywanie wysokiego poziomu świadomości, jak uważa Zeland. Możemy przestać być robotami, piórkami bezwładnie unoszonymi na wietrze. Możemy być wolni i możemy kierować własnym życiem, jeśli tylko zechcemy. Życie i praca dla wahadeł nie są przymusem, ale wyborem każdego z nas. Możesz, ale jeśli zechcesz, to nie musisz. Ja często się łapię na myśli „Oj! Wahadło! Trzeba mieć się na baczności” 🙂  Ta myśl wystarcza mi, żeby wiedzieć, co dalej robić.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę Vadima Zelanda. Zmienia ona pogląd na to, dlaczego wiele spraw nas wykańcza i jak się z nich uwolnić. Bycie ofiarą nie jest naszym przeznaczeniem. Nasze przeznaczenie to kochać i szanować siebie, dać sobie wszelki luksus życia w zgodzie z samym sobą i kroczenia własną drogą szczęścia i radości. Być może sama geneza książki, a właściwie geneza przekazu w niej zawartego jest z pogranicza magii i snu, ale pozwala na przemyślenie sobie wielu aspektów naszego życia. A życie mamy jedno. Warto je ładnie przeżyć 🙂 Zatem miłej lektury Twórco. Do zobaczenia!

transerfing

transerfing

Social tagging: > > > > > > > > > > >

Komentarze zamkniete.

  • RSS RSS: hipnowieści z Hipnotransfery

  • Artykuły

  • Najnowsze komentarze

  • Kategorie Artykułów

  • Top